Choć dysleksja ma podłoże biologiczne, warto uprościć ortografię

Choć dysleksja ma podłoże biologiczne, warto uprościć ortografię

Dysleksja ma podłoże neurologiczne. Ostatecznego potwierdzenia tej tezy dostarczyły międzynarodowe badania prowadzone na trzech grupach językowych - francuskiej, włoskiej i angielskiej. Wyniki publikuje tygodnik "Science".

Dysleksja coraz częściej jest uważana za schorzenie, w dodatku o podłożu genetycznym, które sprawia, że zaburzeniu ulega zdolność do obróbki dźwiękowej posiadanego zakresu słów. Objaw ten nazywa się deficytem w obróbce fonologicznej.

Od jakiegoś czasu postuluje się zatem, że istnieje związek pomiędzy trudnościami w czytaniu a anomaliami w budowie mózgu. Bezdyskusyjne jest jednak również i to, że w krajach, gdzie język charakteryzuje się bardziej złożonym, czy też pełnym wyjątków systemem zapisu (czyli bardziej skomplikowaną ortografią), częstość występowania dysleksji jest wyższa.

Np. w badaniach przeprowadzonych na grupie 10-latków stwierdzono, że dysleksja u małych Włochów występuje około dwukrotnie rzadziej niż wśród Amerykanów.

Na pytanie, czy problemy z obróbką fonologiczną u dyslektyków zależą od charakteru ich języka ojczystego, spróbowali odpowiedzieć naukowcy skupieni wokół prof. Eraldo Paulesu z Uniwersytetu Mediolańskiego.

Uczeni poddali badaniom dorosłe osoby cierpiące na dysleksję należące do trzech grup językowych - francuskiej, włoskiej i angielskiej.

Odpowiedź na wyżej postawione pytanie była przecząca - język nie ma znaczenia. Za dysleksję we wszystkich przebadanych przypadkach było odpowiedzialne tego samego typu uszkodzenie mózgu. Okazało się jednak, że choć neurologiczne podłoże schorzenia jest jednorodne, to dysleksja manifestuje się różnie właśnie ze względu na poziom skomplikowania języka i "nieregularności ortografii", z którymi konfrontowany jest dyslektyk.

Dwa spośród trzech przebadanych języków - angielski i francuski - uważane są za języki o bardzo skomplikowanej pisowni, odbiegającej znacznie od wymowy. W angielskim np. 40 istniejących fonemów (dźwięków) można zapisać na 1120 sposobów - z wykorzystaniem różnych kombinacji liter (tzw. grafemów). Bardzo często zatem poprawność zapisu zależy w największej mierze od wcześniejszego precyzyjnego nauczenia się rozróżniania subtelnych różnic w wymowie i doskonałego zrozumienia kontekstu znaczeniowego, w którym pojawia się dane słowo.

W przeciwieństwie do tej sytuacji język włoski nie jest aż tak bardzo skomplikowany - 33 grafemy wystarczają, by zapisać wszystkie istniejące 25 fonemów. Oznacza to, że we włoskim niemal zawsze określona grupa liter stanowi zapis tego samego unikalnego dźwięku. Czyni to zapis logicznym i łatwym do głośnego odczytywania.

Badacze podkreślają, że ich wyniki potwierdzają istnienie uniwersalnego neurologicznego podłoża dysleksji. Ponadto jednak podkreślają wpływ złożoności ortografii na takie zjawiska, jak poziom biegłości w mowie i piśmie osiągany przez osoby cierpiące na dysleksję, a posługujące się określonym językiem oraz na łatwość prawidłowego zdiagnozowania tej choroby. Może się bowiem zdarzyć tak, że w populacji włoskiej wiele jest ukrytych przypadków dysleksji. W populacji zaś francuskiej czy anglojęzycznej nadmiernie często za dyslektyków mogą być uznawane osoby zdrowe, albo stopień zaawansowania dysleksji może być w nich określany jako poważniejszy niż jest w istocie.

"Znajdujemy zatem argumenty wspierające reformowanie skomplikowanych ortografii, by zmniejszyć problemy z pisownią w językach takich jak francuski, czy angielski" - podkreśla Eraldo Paulesu. Posługiwanie się bowiem francuskim czy angielskim w piśmie jest trudne zarówno dla dyslektyków jak i dla osób nie cierpiących na to schorzenie. "Ważne, by dokonać rozróżnienia pomiędzy ortografią a językiem" - dodaje Paulesu.

Naukowcy pokazali, że Francuzi, Anglicy i Włosi z dysleksją równie źle wykonują testy badające ich fonologiczną pamięć krótką, ale Włosi byli znacząco lepsi w testach polegających po prostu na czytaniu tekstu. By określić neurologiczną podstawę dysleksji badacze użyli pozytronowej tomografii emisyjnej (PET), która pozwala uwidaczniać przepływ krwi w różnych regionach mózgu i przez to badać aktywność neuronalną, która miała miejsce w mózgach badanych osób podczas wykonywania testów. Zaburzenia zaobserwowano w obszarze lewego płata skroniowego.